Minta Plays

Any sufficiently advanced technology is indistinguishable from magic. Arthur C. Clarke (1917 – 2008)

Archive for the ‘Internet’ Category

N SKY C – nowojorskie niebo co 5 minut

leave a comment »

Mam słabość do rzeczy/projektów, które właściwie są „po nic”, ale wywołujące uśmiech na twarzy.
Jak maszyna, która robi „ping”.
Tak chyba należałoby zakwalifikować N SKY C – projekt Mike’a Bodge’a, który postanowił dokumentować kolorystykę nowojorskiego nieba. CO 5 minut na stronie N SKY C pojawia się nowy kolorowy prostokąt (od niebieskich przez szare, po czarne) oraz przypisane mu zdjęcie nieboskłonu.
Nawet jeśli nie jest to pomysł z gatunku zbawiających wszechświat, to ma olbrzymi urok. A jak sobie przypomnę, jakie niezwykle kolory miewa ostatnio niebo nad Warszawą (brzoskwiniowe, morelowe, arbuzowe – mniam), to aż by się chciało poprosić o zlokalizowanie serwisu.

N SKY C

N SKY C

Written by Malgosia Minta

31/07/2011 at 9:34 pm

Napisane w Design, Inne, Internet

Tagged with

Muzeum Narodowe na Ekranie Komputera

with one comment

Przenoszenie zbiorów muzealnych do internetu nie jest niczym nowym. Niektóre placówki udostępniają wirtualnym zwiedzającym nie tylko same zdjęcia eksponatów, ale nawet trójwymiarowe modele sal, po których można się przechadzać tropem kursora.

Strona Główna Cyfrowego Muzeum Narodowego w Warszawie

Do grona uinternetowionych dołączyło właśnie Muzeum Narodowe w Warszawie, które na bazie stworzonego w poznianiu oprogramwania dMuseion przygotowało cyfrową bazę eksponatów. Na stronie Cyfrowego MNW zamieszczono ponad 1100 zdjęć eksponatów – grafik, obrazów, miedziorytów, ceramiki, rzeźb – a także prezentacje wybranych obiektów w 3D (posługując się kursorem, można obracać przedmiot i obejrzeć go z każdej strony).

Zamieszczona w intrenecie kolekcję można przeglądać wg. nazwisk autorów lub kolekcji

Każdy sfotografowany eksponat został opisany, a te dzieła, które z jakiegoś względu nas zainteresowały można dodawać do osobistej kolekcji (by ją stworzyć, trzeba się wpierw zalogować).

Jeden z eksponatów wraz z opisem

Prezentacja eksponatu w 3D

Jest narzędzie, pierwsze szlaki zostały przetarte, fajnie, gdyby dołączyły i inne muzea. Choć obejrzenie obrazu Boznańskiej w internecie nie zastąpi obcowania z płótnem na żywo, ale co szkodzi, by takie muzealne bazy danych udostępniać publiczności.

Written by Malgosia Minta

13/05/2011 at 2:50 pm

Wypożycz film z YouTube’a, słuchaj muzyki z Google’a

leave a comment »

Z Mountain View nadeszły wiadomości, będące potwierdzeniem plotek krążących od dłuższego czasu.
Pierwsza jest taka, że na YouTube’ie ruszy wypożyczalnia filmów. W pierwszej kolejności nową usługę YouTube Movies będą mogli testować mieszkańcy USA (jak zwykle ;-P), a w bazie ma się znaleźć 3 tys. produkcji filmowych – zarówno kinowych hitów („Incepcja”, Jak zostać królem”), klasyka („Taksówkarz” ;-), jak i bardziej niszowych produkcji z różnych stron świata. Po uiszczeniu opłaty (3.99 dol. za nowości, 2.99 za klasyki) użytkownik będzie miał 30 dni na rozpoczęcie oglądania. Po naciśnięciu „play” film będzie dostępny przez 24 godziny.
Druga nowość, oficjalnie ogłoszona podczas konferencji Google I/O to serwis Music Beta by Google, umożliwiający użytkownikom ładowania muzyki na google’owe serwery po to, by móc jej potem słuchać z dowolnego urządzenia – komputera, tabletu czy telefonu z Androidem. Na swoim koncie za darmo będzie można przechowywać 20 tys. piosenek.
Tu warto dodać, że podobną usługę jakiś czas temu uruchomił Amazon, pozwalając jednak na przechowywanie tysiąca utworów.
Na razie z serwisu Music Beta by Google mogę korzystać ci, którzy otrzymają zaproszenie do testów. I oczywiście mieszkają w US;-)
Wszystko fajnie, tylko chciałoby się z tych nowinek korzystać bez zbędnych kombinacji z proxy w Polsce. Ale obawiam się, że jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, a wiele godzin – na rozmowach z dystrybutorami, by tak się stało.

Written by Malgosia Minta

11/05/2011 at 7:11 am

The Daily – Pierwsza Gazeta Tylko na iPada

leave a comment »

Z dwutygodniowym poślizgiem Rupert Murdoch zaprezentował swoje najnowsze dziecko – codzienną gazetę „The Daily”*. „The Daily” to wydawnictwo eksperymentalne, bo stworzone wyłącznie z myślą o iPadzie, a nie, by wydawać je tradycyjnie, na papierze.
Prócz tekstów, są tu więc i infografiki, i panoramiczne zdjęcia 360 stopni, i filmiki i muzyka, a także interaktywnie krzyżówki i sudoku (no bo co to za gazeta bez krzyżówki?). Gdy tylko iPad wykryje połączenie z internetem, ściąga nowy numer lub aktualizuje wiadomości w już pobranej gazecie.

Nawigacja po „The Daily” przypomina sposób, w jaki wertuje się iPadowe wersje innych tygodników – mamy pasek z wizualnym podglądem stron, spis treści, biblioteczkę numerów. Ciekawym rozwiązaniem wydaje się odznaczanie artykułów , które już przeczytaliśmy, a taże możliwość losowego wybrania tekstu, którego jeszcze nie przeglądaliśmy. Oczywiście tekstami można się dzielić na Facebooku, Twitterze lub wysyłać je mailem, a także dodawać spinaczem do „ulubionych”. Zaprenumerowanie „The Daily” na tydzień kosztuje 99 centów tygodniowo, a na rok – 39,99 dolarów, więc nie przesadnie dużo.
Nad „The Daily” pracowała od jakiegoś czasu grupa dziennikarzy, redaktorów i grafików (w sumie ponad 100) z różnych tytułów, a całością kieruje Jesse Angelo z „New York Post”. Murdoch wyjawił, ze do tej pory w „The Daily” zainwestowano 30 mln dolarów, a obecnie koszt prowadzenia cyfrowego tytułu wynosi 500 tys dol. tygodniowo.
Czy się zwróci. Coś, Murdoch chyba wie, co robi (a przynajmniej powinien, biorąc pod uwagę, że News Corp ma już jeden „nowotechnologiczny” bagaż do taszczenia – portal MySpace, który swego czasu był najpopularniejszym serwisem społecznościowym w USA, a obecnie, cóż, po prostu jest. Zespół fachowców na pewno pomoże, ale czy ciekawe lub fajnie przygotowane teksty wystarczą do przyciągnięcia STAŁYCH czytelników? W końcu dzięki iPadowi ma się dostęp do internetu, a więc potencjalnie setek źródeł informacji, nie mówiąc już o iPadowych wydaniach „NYT”, „WSJ” czy innych uznanych gazet codziennych.
Ja sama mam dość dziwne przejścia z iPadowymi gazetami. Początkowo zachwyciłam się „Wiredem” – że jest interaktywny, ze mam go od razu i w cenie bardziej zbliżonej do tego, za ile bym go kupiła za granicą, a nie w polskim salonie prasowym. jednak – nazwijcie mnie tradycjonalistką – jakoś chyba bardziej podobał mi się „Wired” na papierze, ale też „Wired” to szczególny przykład, bo ten papierowy jest bardzo ładnie i inaczej, niż pozstałe gazety, drukowany. Dzisiaj chyba najbardziej wierna jestem iPadowej wersji „New York Mag”.
Zobaczymy, jak potoczy się znajomość z „The Daily”

„The Daily" - nowe dziecko Ruperta Murdocha

* nazwa może banalna, ale mi, osobie, która sama pracowała w dzienniku „Dzienniku”, się podoba:-)

Written by Malgosia Minta

03/02/2011 at 8:51 am

Życie w jeden dzień

with one comment

Tak należałoby przetłumaczyć tytuł filmu stworzonego z obrazów nadesłanych przez internautów, który pokazano dziś w nocy podczas Sundance Film Festival.
„Life in a Day“ to projekt serwisu You Tube, który ogłoszono w lecie ubiegłego roku. YouTube zaprosił internautów, by nakręcili krótki klipy pokazujący to, co kochają, a czego się boją, co mają w torebce i co doprowadza ich do śmiechu. Wszystkie filmiki mały powstać dokładnie 24 lipca, a najciekawsze prace miały posłużyć do stworzenia pełnometrażowego filmu-mozaiki. Reżyserię dokumentu powierzono Kevinowi MacDonaldowi („Stan Gry“, „Ostatni Król Szkocji“), a produkcję – Ridley’owi Scottowi („Obcy – Ósmy Pasażer Nostromo““ i „Łowca Androidów“). Na anons YouTube’a nadesłano ponad 80 tysięcy klipów (w sumie ponad 4500 godzin nagrań) z blisko 200 krajów , w kilkudziesięciu różnych językach. Po wstępnej selekcji przeprowadzonej przez grupę „redaktorów“ posługujących się specjalnie opracowanym systemem opisu klipów, MacDonald i montażysta, Joe Walker, wzięli na warsztat 250 godzin najlepszych fragmentów.
Prace nad montażem filmu trwały ponad dwa miesiące.

Premiera nietypowej produkcji odbyła się 28 stycznia o 2 w nocy polskiego czasu, jednocześnie na festiwalu kina niezależnego Sundance oraz w internecie. Wytrzymałam, dobiłam do 2 w nocy i obejrzałam – razem z milionami internautów. Jak można się było spodziewać, film przypomina kolorowy patchwork, w którym pewnie każdy znajdzie choć jeden fragment, który przykuje jego uwagę. Jest tu dosłownie wszystko – starość, młodość, narodziny, choroba i lęk przed śmiercią. Radość, duma i adrenalina. Tęsknota i zabawa. Sceny kręcone w najdalszych zakątkach świata.
Nie jestem znawczynią sztuki filmowej, ale ciekawie było obejrzeć film stworzony przez tak wielu tak różnych autorów (w lipcu ubiegłego roku zastanawiałam się, ile osób odpowie na propozycję YouTube). Zobaczyć wycinki życia tylu ludzi, ujrzeć ich dzień ich oczami.

Written by Malgosia Minta

28/01/2011 at 5:24 pm

Napisane w Internet

Tagged with , , , ,

Wybory 2.0

leave a comment »

To, że kampanie wyborcze są dzisiaj prowadzone w internecie (na FB, Twitterze, blipie,blogach) nikogo już nie dziwi. Ale to, co zobaczyłam dzisiaj rano, wchodząc na Facebooka trochu mnie zaskoczyło. Ale, w sumie, każdy sposób, by przypomnieć ludziom o ich PRAWIE do głosowania (z którego raczej wypada skorzystać) jest chyba dobry.
Wklejam screena z rana, a potem dorzucę wieczornego. Zobaczymy, jaki będzie finalny wynik:-)

Licznik freknwencji na Facebooku (godzina 9:37 rano)

Written by Malgosia Minta

20/06/2010 at 1:42 pm

10 miliardów piosenek kupionych z iTunes Store

leave a comment »

Tak, dobrze przeczytaliście. Dzisiaj z Cupertino nadeszła wiadomość, że z uruchomionego w 2003 r. internetowego sklepu Apple’a z piosenkami (głównie, choć nie tylko) pobrano 10-miliardowy utwór.
Kawałkiem, który przypieczętował pozycję Apple’a na rynku sprzedaży muzyki okazał się „Guess Things Happen That Way” Johnny’ego Casha, kupiony przez Louie’go Sulcera z Woodstock w stanie Georgia. Szczęśliwy kupujący otrzymał w prezencie bon na kwotę 10 tys. dolarów. Miło i słodko i wzruszająco, ale z tyłu głowy się kołacze, że w Polsce nadal nie ma iTunes Store…
I z tej okazji przypominam o akcji We Want iTunes Store in Poland. Ja ją popieram i mam nadzieję, że kiedyś się ajtjunsow doczekam.

A poniżej naprawdę dobra infografika z GIGAOM przedstawiająca historię iTunes

Droga, jaką przebyły iTunes do 10 mld pobranych piosenek. Źródło: GIGAOM

Written by Malgosia Minta

25/02/2010 at 11:56 pm

Google Buzz – „buzzooka” na Facebooka?

leave a comment »

Google Buzz znajdziesz w Gmail

Wczoraj, zgodnie z oczekiwaniami, Google uruchomił nową funckjonalność przypisaną do poczty Gmail – Google Buzz. Czym jest Buzz? Po krótce ma być to podgląd do aktywności naszych znajomych na Facebooku i Twitterze, narzędzie ułatwiające dzielenie się i wymianę zdjęciami, filmami, linkami i słoniami w karafce z poziomu Gmaila. Pomysł w gruncie rzeczy dobry, bo jeśli coś ma faktyczni zainteresować użytkowników mediów spolecznościowych, to nie kolejny portal czy serwis, ale właśnie sprawnie działające „agegatorium” , coś, co pozwoli nam śledzić i kontaktować się ze znajomymi niezależnie od platfromy, na których się z nimi „spotykamy”. Także jeśli Google Buzz będzie działał „łatwo, przyjemne i intuicyjnie”, to naprawdę może odnieść sukces.
Póki co jednak trudno mi mowić o Buzzie cokolwiek więcej, bo moje konto Gmail jeszcze nie zostało zaktualizowane, mam nadzieję, że stanie się to szybko
Poniżej filmik prezentujący Buzza w akcji.

Więcej o Buzzie na Blogu Google.

PS.1.
Jak donosi techCrunch chwilę po premierze Buzza, Yahoo oraz Microsoft wystosowały oświadczenia informujące o tym, że j¨ż od jakiegoś czasu oferowały swoim użytkownikom funkcjonalność podobną do Buzza.

PS. 2.
Może Buzza jeszcze nie mam, ale za to wreszcie dzisiaj odświeżył mi się layout mordoksiązki. I o w dość śmieszny sposób, bo w jednym oknie miałam starą mordoksiążkę, a w drugiej nową 🙂 Taki TwoFace(book)

Written by Malgosia Minta

10/02/2010 at 2:06 pm

Napisane w Internet

Tagged with , ,

Barack Tweetuje (naprawdę) i Bill Tweetuje (wreszcie)

leave a comment »

Twitter może się pochwalić dwoma nowymi, słynnymi użytkownikami. Barackiem Obamą i Billem Gatesem.
Jak podał wczoraj HuffPostTech, 18 stycznia, podczas wizyty na Haiti, prezydent USA swojego pierwszego tweeta. Nie ze swojego konta , ale z konta Czerwonego Krzyża. Zaraz, zaraz – Obama NOWYM użytkownikiem? Jego PIERWSZY teet? Otóż tak. Pewnie pamiętacie, że kampania prezydencka Obama/McCain była pierwszą, w której na potęgę wykorzystywano internet, a dokładnie rozwiązania web 2.0 (Facebooka, Twittera, YouTuba, blogi etc). Prym wiódł tu Obama, który pewnie (przynajmniej moim zdaniem) między innymi dzięki sięgnięciu po nowe media zdobył zainteresowanie młodego elektoratu. W sumie konto @BarackObama może się obecnie pochwalić 3 mln followersów. Jednak tak, jak głośno było o tym, że Barack używa Tittera, tak już ciszej przeszło wyznanie prezydenta USA, że „tak naprawdę nigdy nie tweetował”, bo jego palce nie radziły sobie dobrze z klawiaturą. Na miejscu jednego z tych 3 mln czuła bym się nieco zawiedziona. W sowim pierwszym tweecie, napisanym w trzeciej osobie, Obama napisał: prezydent Obama i Pierwsza Dama są tutaj wizytując nasze centrum zarządzania operacjami kryzysowymi. A potem pojawił się wpis od kogoś już z Czerwonego Krzyża, że poprzedni post zatweetował sam Obama.Czy Obama się przekona do Twittera? Jakoś mi się nie wydaje, ale przynajmniej pierwsze koty poszły za płoty.

Obama zatweetował...


Nie minęło kilkadziesiąt godzin, <a href="„>a do grona Twitterowców (choć jeszcze nie wiadomo, czy tych aktywnie piszących) dołączył Bill Gates (konto @billgates). Nowe konto zostało zweryfikowane jako prawdziwe przez administratorów serwisu. W chwili pisania przeze mnie tego postu, konto Gatesa śledziło niemal 149 tys osób, a on sam śledził wpisy 40. Ponadto Bill Gates odpalił swoją nową stronę na Facebooku (w lecie 2009 założyciel Microsoftu zrezygnował z użytkowania serwisu, bo irytowała go wielka liczba ludzi pragnących si z nim zaprzyjaźnić).

i Bill Gates tweetuje

Written by Malgosia Minta

20/01/2010 at 9:11 am

(First Person) Tetris, czyli chwila wspomnień

2 Komentarze

Ach, wspomnienia

Jeśli mi powiecie, że NIGDY nie graliście w Tetris to po prostu wam nie uwierzę:-).
Ta gra to żywa legenda, kanon, klasyk, pozycja obowiązkowa. Mimo swej prostoty wciągająca i potrafiąca zszargać człowiekowi nerwy. Teris, niewątpliwie jedna z najpopularniejszych i najbardziej kultowych gier komputerowych, powstała w 1984 r. (może stąd mam tak wielki do niej sentyment?), a jej ojcem był Aleksiej Pażytnow ze Związku Radzieckiego.
Ja raz pierwszy zagrałam w Tetris na swoim IBM’ie 286, a samą grę otrzymałam zapisaną na dużej dyskietce (jeśli ktoś nie wie/pamięta, jak wyglądały dyskietki, tutaj krótkie przypomnienie). I pamiętam, że mogłam przy tej grze siedzieć, póki oczy nie zaczynały szczypać od wpatrywania się w kineskopowy (tak, tak) monitor.
Może dlatego szczerze się wzruszyłam, gdy napotkałam w sieci First Person Tetris – nostalgiczną w formie on-line’ową wersję gry, która przeniesie nas w czasy dzieciństwa, a conajmniej młodości.
POLECAM – choćby na jedną partyjkę.

First Person Tetris

Written by Malgosia Minta

17/01/2010 at 12:11 am